Śladami Wandy Rutkiewicz

Poleciały. Mission completed. A dopiero co witałam Je na lotnisku w Katmandu.

13 wspaniałych kobiet ruszyło ze mną #sladamiWandyRutkiewicz pod Kanczendzongę (8586m n.p.m.) w Nepalu na trekking zorganizowany we współpracy i dla Fundacji Wandalistki założonej przez Darię Sieracką (Kobieta Górom)



Upamiętniając dokonania Wandy Rutkiewicz, 16 października, w dniu zdobycia przez Nią Mt. Everestu stanęłyśmy pod ośmiotysięcznikiem, na którym widziano ją po raz ostatni, gdzie najprawdopodobniej pozostała na zawsze. Patrząc na oblicze Wandy Rutkiewicz będące realizacją wizji sióstr: rzeźbiarki Anny Klary Zielinskiej i humanistki Marii Kingi Zielinskiej, zerkałyśmy na ogromną północną ścianę Kanczendzongi, trzeciego co do wysokości szczytu na świecie.




W górskiej podróży byłyśmy 20 dni. Po powrocie do Katmandu chłonęłyśmy inspirujące opowieści jednych z najbardziej rozpoznawalnych w świecie górskim Nepalek: Dawa Yangzum Sherpy - pierwszej i jedynej przewodniczki z uprawnieniami International Federation of Mountain Guides Association i Mayi Sherpy - pierwszej profesjonalnej przewodniczki górskiej w Himalajach, zdobywczyni 7 ośmiotsięczników.


Podczas spotkania z Prakriti Mainali, przedsiębiorczynią i aktywistką rozmawiałyśmy o sytuacji kobiet w tym kraju. Odebrałyśmy "wandalistkowe" plecaki zrobione z worków po ryżu przygotowane specjalnie na tę okazję.


Wspólnym mianownikiem obydwu spotkań było podkreślanie znaczenia edukacji w poszerzaniu horyzontów i w tworzeniu możliwości rozwoju. Możliwość uczęszczania do szkoły w dużym mieście, zmienia perspektywę patrzenia na przyszłość. Spotkanie mentora lub mentorki, osoby wspierającej w działaniach pomaga znacznie w krystalizacji celów a motywacja i upór w ich realizacji.



Było intensywnie. Przede mną jako koordynatorką, tour-operatorką i liderką kobiecego trekkingu w odległym regionie Nepalu stanęło wiele wyzwań. Zorganizowanie transportu, noclegów, skrzyknięcie tragarzy i przede wszystkim suplementowanie żywności było moim zadaniem przed przylotem uczestniczek. W rejonie Kanczendzongi, poza małymi wyjątkami, je się przeważnie ryż i soczewicę, czyli nepalski Dal Bhat. Kupiliśmy owoce, warzywa, orzechy i kawę. Na tej trasie to luksus. Na lunch, kiedy nie było po drodze osady, zabieraliśmy 16 kilogramów gotowanych ziemniaków, codziennie do śniadania używaliśmy więcej jak 30 jaj i nalewaliśmy co najmniej 25 litrów wrzątku.

Podczas trekkingu do moich obowiązków należało przede wszystkim dbanie o uczestniczki, o ich bezpieczeństwo i realizację planu.


Wszystkie "Wandalistki" zawitały do obydwu baz pod Kanczendzongą, od północnej i od południowej jej strony przechodząc przez przełęcze: Sinion La Pass (4,440m), Mirgin La Pass (4,480m) i Sinelapche Bhanjyang (4,646m). Podczas 17-dniowej wędrówki przeszłyśmy ponad 200 kilometrów, najwyższym punktem była Pangpema 5152 m n.p.m., skąd rozpościera się widok na północną ścianę Kanczendzongi i jej lodowiec.

Wspaniałe wysokogórskie pejzaże, wymagający teren, a po drodze bujna roślinność i niesamowite spotkania z kobietami pasjonatkami i kobietami gór myślę, że pozostaną w pamięci na zawsze. A nasze rozmowy i śmiech do późnej nocy będą pewnie jeszcze długo wspominane w lokalnych hotelikach.


Co czułam, kiedy wyjechała liczna grupa indywidualności, silnych charakterów, mądrych i odważnych kobiet?


Wdzięczność.


Okrążając buddyjską stupę Boudha, mrużąc oczy przed ostrym porannym słońcem zaskoczyło mnie rozpływające się po całym ciele ciepło. Ogarnął mnie spokój i poczucie ogromnej wdzięczności za ludzi, których miałam przyjemność spotkać, z którymi spędziłam czas na rozmowach i wspólnej wędrówce.

Poczułam się szczęśliwa, że jest obok mnie Namgel Sherpa - przewodnik górski, mój przyjaciel, mądry człowiek, który wsparł mnie na każdym kroku przygotowań i realizacji tej wyjątkowej wyprawy.


Doskonały zespół, partnerstwo, zaufanie to podstawa każdego sukcesu.


Dziękuję Fundacji Wandalistki za wiarę i możliwość zrealizowania tego projektu.


Zrobiłyśmy to!




Podziękowania dla ubezpieczenia Bezpieczny Powrót i super zespołu, który zawsze dba o mój spokój ducha w podróży przez Himalaje i Karakorum.

Partnerami wyprawy byli YES, X-BIONIC, Kopyto, Cumulus, Dolomite, ALE - Active Life Energy.



Wyróżnione posty
Posty już wkrótce
Cierpliwości...
Ostatnie posty